sobota, 26 lipca 2014

NY Museum of Natural History, Central Park East, Polish Army Veterans Association of America – dzień 16

Dziś pierwszy dzień spędzony nie z panem Piotrem a z panem Pawłem :) ponieważ p. Piotr był na konferencji IB. Zaraz po śniadaniu pojechaliśmy na „pociąg” do Nowego Jorku. Naszym pierwszym przystankiem było Muzeum Weteranów Polskich w Ameryce gdzie zostaliśmy genialnie oprowadzeni. Muzeum jest genialnie wykonane i zawiera bardzo dużo różnych ciekawostek i wiadomości, których normalnie się nie dowiemy. Wyszliśmy z muzeum z dużą wiedzą na temat polskich weteranów w Ameryce.  W drodze do Central Parku minęliśmy dużo ciekawych budynków jak np. budynek zbudowany w kształcie trójkąta (zdjęcie poniżej). Był to pierwszy dzień gdzie prześlijmy kilkadziesiąt przecznic żeby dojść do Central Parku a później do Muzeum historii naturalnej. W Central Parku mieliśmy troszkę czasu wolnego by odpocząć po męczącej drodze :(. Po odpoczynku ruszyliśmy do muzeum. Muzeum jest genialne jeśli tylko kogoś interesuje historia dawnych ludzi a także zwierząt i roślin. Jest prze ogromne a my mieliśmy mało czasu także nie zdążyliśmy oglądnąć każdej wystawy dokładnie. Po mimo to możemy powiedzieć że muzeum naprawdę jest boskie <3 nie da się tam nudzić. Po obejrzeniu wystaw pojechaliśmy do domu :). Odpocząć po męczącej wyprawie.














„ Les Miserables” Brodway – dzień 15

Dziś troszkę luźniejszy dzień na wyspanie się i przygotowanie na wieczorne wyjście do teatru. O koło godziny 15 wyjechaliśmy z Clifton. Na Time Square dotarliśmy jakoś po godzinie 17 z powodu korków na drogach. Na miejscu spotkaliśmy się już z panem Dewerą, który był tak kochany że już wcześniej poszedł i zorganizował nam pizze na obiado-kolacje. Haha jak to jest w naszym zwyczaju musimy wybrać najlepsze miejsce do zjedzenia obiadu <3 tym razem był to chodnik na Brodway’u. Każdy kto przechodził się z nas śmiał ale najważniejsze że nam smakowała pizza i każdy był gotowy na 2h słuchania i oglądania musicalu. Musical był genialny, po prostu nie ma słów żeby opisać to jakie wrażenie na nas wywarł. Obsada cała akustyka i scenografia była fantastyczna jednym słowem byliśmy bardzo szczęśliwi że mieliśmy okazje oglądnąć musical na Brodway a szczególnie taki musical jak ten, który był najbardziej obleganym i najlepszym musicalem tego roku.  Ostatnim naszym przystankiem było Time Square nocą <3 mieliśmy tam dłuższą chwilkę na podziwianie wszystkich reklam nocą a także na zrobienie zdjęć <3.  Jedyne co nas czekało po tym wszystkim to podróż do domu, która dziwnym sposobem minęła chyba w jakieś 20 minut a nie 1 godzinę tak jak wtedy :D.  

Plaża & zakupy – dzień 14

Dzisiaj z samego rana wybraliśmy się na zakupy do wielkiego outlet’u a następnie na plaże od począć te kilka dni, w których non stop zwiedzaliśmy. 

Lancaster, Amish Country & Hersey Chocolate Factory - dzień 13

Dziś zaraz po śniadaniu pojechaliśmy do Amish Country by zobaczyć jak żyją Amisze. Przejechaliśmy całe ich miasteczko a także zatrzymaliśmy się na amiszkowski obiad. Większość z nas postawiła na amiszowskie jedzenie, czyli kawałki kurczaka z dwoma dodatkami do wyboru jak np. frytki, kukurydza, sałatka, ziemniaki, warzywa grillowane albo na parze i wiele wiele innych. Po zjedzeniu obiadu udaliśmy się do centrum Lancaster by troszkę po zwiedzać. Miasteczko wyglądem nie jest jakieś bardzo ładne, takie przeciętne. Po zwiedzaniu udaliśmy się w drodze do domu. Czekała nas długa droga do domu ale dotarliśmy :). W domu czekała nas przepyszna kolacja i każdy udał się do siebie by się wyspać.  



Niagara Falls & Canada – dzień 12

Z samego rana, zaraz po śniadaniu pojechaliśmy znowu nad Niagara Falls by zobaczyć to w dzień a po drugie porobić zdjęcia, o której wczoraj było bardzo ciężko. Po odczekaniu w ogromnie długiej kolejce na statek płynący pod wodospady w końcu się doczekaliśmy.  Każdy po stronie amerykańskiej przed wejściem na statek dostawał niebieską pelerynkę. Przed wejściem do windy było genialnie widać wszystkie smerfy (ludzie w pelerynkach). Na statku było genialnie po mimo to że schodząc z niego było się mokrym prawie tak jakby się wyszło spod prysznica. Chociaż tu ciśnienie wody było chyba 10 razy większe :D. Ale każda kąpiel wskazana w tak upalny dzień <3.
Po zejściu ze statku udaliśmy się na Rainbow Bridge – czyli na most dzielący Stany Zjednoczone z Kanadą. W miejscu gdzie przebiega granica umieszczono tablice :). Most sam w sobie jakiegoś wrażenia nie robi ale widok z niego jest nieziemski. Idealnie z niego widać wodospad Niagara. Jednak najlepszą atrakcją tego dnia było to jak na granicy okazało się, że nie każdego stopa zawita w Kanadzie. A tymi szczęśliwymi osobami była Julka J., Kasia i Mariola :). No cóż ma się to szczęście jednak :D. Co jak co ale przegapiły boski widok na wodospad a także całe otoczenie, które go otacza.
Po powrocie udaliśmy się na kolacja a następnie do hotelu w Lancaster w stanie Pensylwania, by wyspać się na kolejny dzień.














środa, 16 lipca 2014

Lake Placid, Niagara Falls - dzień 11

Zaraz po śniadaniu pojechaliśmy do Centrum Lake Placid troszkę sobie po zwiedzać miasto w którym w roku 1932 i 1980 odbywały się Igrzyska Olimpijskie. Następnie pojechaliśmy na White Face. Już po wszystkich ruszyliśmy w kolejną podróż tym razem do Niagara Falls. Z racji tego że był to 4 lipca - święto Stanów Zjednoczonych, wodospad świecił się na kolorowo i były sztuczne ognie. Dlatego tez do Niagara Falls pojechaliśmy dość późno by dojechać już na wieczór żeby zobaczyć kolorowy wodospad a także sztuczne ognie. Z widokiem na Wodospad było ciężko z racji ilości turystów :( ale sztuczne ognie były genialne <3






Lake Placid - dzień 10

Z samego rana wyjechaliśmy z Acadia National Park i ruszyliśmy w kierunku Lake Placid. Cały dzień spędziliśmy w samochodzie. Do Lake Placid dotarliśmy pod wieczór gdzie oczywiście jak na złość musiała się rozpętać wielka ulewa deszczu i musieliśmy rozkładać namioty w deszczu to jeszcze po ciemku z latarkami w rękach ale już to już kolejna przygoda. Po rozłożeniu namiotów rzecz oczywista przestało padać ale jakiś plus, mogliśmy spokojnie zjeść kolacje i położyć się spać bo wszyscy byli dosłownie padnięci.

Co było najważniejsze : WiFi za którym wszyscy tęsknili :D haha i prysznice na miejscu a nie 30 minut od pola namiotowego :(



Acadia National Park - dzień 9

Zaraz po śniadaniu udaliśmy się na wspinaczkę by się dotlenić. Pogoda troszkę nam nie sprzyjała bo było strasznie gorąco ale jak dotarliśmy na szczyt to odetchnęliśmy z ulgą :) 1. Widok był genialny 2. Było chłodno ponieważ wiał wiatrem także przyjemnie się siedziało na skałach.

Następnie dla odpoczynku udaliśmy się na plaże. Co było genialnym pomysłem bo było tam tak przyjemnie i chłodno że aż miło było posiedzieć :) spędziliśmy na niej 2 godziny i wróciliśmy na nasze pole namiotowe :).

Na kolacje kolejne ognisko i pakowanie walizek na następny dzień :).









Main (Acadia National Park) - dzień 8

Długa i męcząca podróż wykończyła nas na maxa.

Gdy dojechaliśmy do miasteczka oddalonego od parku jakieś 20 minut, musieliśmy sie zatrzymać ponieważ zaczynał sie ważny mecz także mieliśmy dluuugą przerwę :). Miasteczko nazywało sie Bar Harbor. Miasteczko jest cudowne. Małe i spokojnie a na dodatek położone nad oceanem. Po meczu ruszyliśmy w końcu na pole namiotowe bo musieliśmy postawić namioty przez nocą. Na szczęście udało nam sie wszystko ustawić i zrobic jeszcze przed zmierzchem. Na kolacje mieliśmy ognisko na łonie natury z kielbaskami i tradycyjnymi amerykańskimi marshmallows. 





New Haven, Yale University, Harvard University i Boston - dzień 7

Z Clifton wyjechaliśmy wcześnie rano. Pierwszym przystankiem po długiej jeździe był Yale University i New Haven. Uniwersytet bardzo nam się spodobał. Naszym maturzystom bardzo spodobał się wybór kierunków jaki jest dostępny na Yale University. Następnym przystankiem był Harvard University, czyli kolejna szkoła która przypadła do gustu naszym kolegom, którzy pisali maturę. Jest to ogromny teren poświęcony tylko i wyłącznie studentom. Różni się troszkę od Yale ale jest tak samo śliczny i robi wrażenie. Ostatnim naszym przystankiem na dzień dzisiejszy był Boston. Gdzie dojechaliśmy po południu. Byliśmy bardzo zmęczeni podróżą i gorącym powietrzem ale nie dawaliśmy za wygraną i poszliśmy bardzo długim i słynnym szlakiem turystycznym w Bostonie. Znajdują się przy nim najważniejsze historyczne miejsca dla Bostonu a także instytucje. Zaraz pod wieczór wyjechaliśmy z Bostonu i udaliśmy się do hotelu, w którym mieliśmy spędzić dzisiejszą noc. Na kolacje zjedliśmy przepyszną pizzę, którą w ostatniej chwili zamówił p. Piotr :).