Dziś
pierwszy dzień spędzony nie z panem Piotrem a z panem Pawłem :) ponieważ p.
Piotr był na konferencji IB. Zaraz po śniadaniu pojechaliśmy na „pociąg” do
Nowego Jorku. Naszym pierwszym przystankiem było Muzeum Weteranów Polskich w
Ameryce gdzie zostaliśmy genialnie oprowadzeni. Muzeum jest genialnie wykonane
i zawiera bardzo dużo różnych ciekawostek i wiadomości, których normalnie się
nie dowiemy. Wyszliśmy z muzeum z dużą wiedzą na temat polskich weteranów w
Ameryce. W drodze do Central Parku
minęliśmy dużo ciekawych budynków jak np. budynek zbudowany w kształcie trójkąta
(zdjęcie poniżej). Był to pierwszy dzień gdzie prześlijmy kilkadziesiąt
przecznic żeby dojść do Central Parku a później do Muzeum historii naturalnej.
W Central Parku mieliśmy troszkę czasu wolnego by odpocząć po męczącej drodze
:(. Po odpoczynku ruszyliśmy do muzeum. Muzeum jest genialne jeśli tylko kogoś
interesuje historia dawnych ludzi a także zwierząt i roślin. Jest prze ogromne
a my mieliśmy mało czasu także nie zdążyliśmy oglądnąć każdej wystawy
dokładnie. Po mimo to możemy powiedzieć że muzeum naprawdę jest boskie <3
nie da się tam nudzić. Po obejrzeniu wystaw pojechaliśmy do domu :). Odpocząć
po męczącej wyprawie.
sobota, 26 lipca 2014
„ Les Miserables” Brodway – dzień 15
Dziś troszkę luźniejszy dzień na wyspanie się i
przygotowanie na wieczorne wyjście do teatru. O koło godziny 15 wyjechaliśmy z
Clifton. Na Time Square dotarliśmy jakoś po godzinie 17 z powodu korków na
drogach. Na miejscu spotkaliśmy się już z panem Dewerą, który był tak kochany
że już wcześniej poszedł i zorganizował nam pizze na obiado-kolacje. Haha jak
to jest w naszym zwyczaju musimy wybrać najlepsze miejsce do zjedzenia obiadu
<3 tym razem był to chodnik na Brodway’u. Każdy kto przechodził się z nas
śmiał ale najważniejsze że nam smakowała pizza i każdy był gotowy na 2h
słuchania i oglądania musicalu. Musical był genialny, po prostu nie ma słów
żeby opisać to jakie wrażenie na nas wywarł. Obsada cała akustyka i scenografia
była fantastyczna jednym słowem byliśmy bardzo szczęśliwi że mieliśmy okazje
oglądnąć musical na Brodway a szczególnie taki musical jak ten, który był
najbardziej obleganym i najlepszym musicalem tego roku. Ostatnim naszym przystankiem było Time Square
nocą <3 mieliśmy tam dłuższą chwilkę na podziwianie wszystkich reklam nocą a
także na zrobienie zdjęć <3. Jedyne
co nas czekało po tym wszystkim to podróż do domu, która dziwnym sposobem
minęła chyba w jakieś 20 minut a nie 1 godzinę tak jak wtedy :D.
Plaża & zakupy – dzień 14
Dzisiaj z samego rana wybraliśmy się na zakupy do wielkiego
outlet’u a następnie na plaże od począć te kilka dni, w których non stop
zwiedzaliśmy.
Lancaster, Amish Country & Hersey Chocolate Factory - dzień 13
Dziś zaraz po śniadaniu pojechaliśmy do Amish Country by
zobaczyć jak żyją Amisze. Przejechaliśmy całe ich miasteczko a także
zatrzymaliśmy się na amiszkowski obiad. Większość z nas postawiła na
amiszowskie jedzenie, czyli kawałki kurczaka z dwoma dodatkami do wyboru jak
np. frytki, kukurydza, sałatka, ziemniaki, warzywa grillowane albo na parze i
wiele wiele innych. Po zjedzeniu obiadu udaliśmy się do centrum Lancaster by
troszkę po zwiedzać. Miasteczko wyglądem nie jest jakieś bardzo ładne, takie
przeciętne. Po zwiedzaniu udaliśmy się w drodze do domu. Czekała nas długa
droga do domu ale dotarliśmy :). W domu czekała nas przepyszna kolacja i każdy
udał się do siebie by się wyspać.
Niagara Falls & Canada – dzień 12
Z samego rana, zaraz po śniadaniu pojechaliśmy znowu nad
Niagara Falls by zobaczyć to w dzień a po drugie porobić zdjęcia, o której
wczoraj było bardzo ciężko. Po odczekaniu w ogromnie długiej kolejce na statek
płynący pod wodospady w końcu się doczekaliśmy.
Każdy po stronie amerykańskiej przed wejściem na statek dostawał
niebieską pelerynkę. Przed wejściem do windy było genialnie widać wszystkie
smerfy (ludzie w pelerynkach). Na statku było genialnie po mimo to że schodząc
z niego było się mokrym prawie tak jakby się wyszło spod prysznica. Chociaż tu
ciśnienie wody było chyba 10 razy większe :D. Ale każda kąpiel wskazana w tak
upalny dzień <3.
Po zejściu ze statku udaliśmy się na Rainbow Bridge – czyli
na most dzielący Stany Zjednoczone z Kanadą. W miejscu gdzie przebiega granica
umieszczono tablice :). Most sam w sobie jakiegoś wrażenia nie robi ale widok z
niego jest nieziemski. Idealnie z niego widać wodospad Niagara. Jednak
najlepszą atrakcją tego dnia było to jak na granicy okazało się, że nie każdego
stopa zawita w Kanadzie. A tymi szczęśliwymi osobami była Julka J., Kasia i
Mariola :). No cóż ma się to szczęście jednak :D. Co jak co ale przegapiły
boski widok na wodospad a także całe otoczenie, które go otacza.
Po powrocie udaliśmy się na kolacja a następnie do hotelu w
Lancaster w stanie Pensylwania, by wyspać się na kolejny dzień.
środa, 16 lipca 2014
Lake Placid, Niagara Falls - dzień 11
Zaraz po śniadaniu pojechaliśmy do Centrum Lake Placid
troszkę sobie po zwiedzać miasto w którym w roku 1932 i 1980 odbywały się Igrzyska Olimpijskie. Następnie pojechaliśmy na White Face. Już po wszystkich
ruszyliśmy w kolejną podróż tym razem do Niagara Falls. Z racji tego że był to
4 lipca - święto Stanów Zjednoczonych, wodospad świecił się na kolorowo i były
sztuczne ognie. Dlatego tez do Niagara Falls pojechaliśmy dość późno by
dojechać już na wieczór żeby zobaczyć kolorowy wodospad a także sztuczne ognie.
Z widokiem na Wodospad było ciężko z racji ilości turystów :( ale sztuczne
ognie były genialne <3
Lake Placid - dzień 10
Z samego rana wyjechaliśmy z Acadia National Park i
ruszyliśmy w kierunku Lake Placid. Cały dzień spędziliśmy w samochodzie. Do
Lake Placid dotarliśmy pod wieczór gdzie oczywiście jak na złość musiała się rozpętać wielka ulewa deszczu i musieliśmy rozkładać namioty w deszczu to
jeszcze po ciemku z latarkami w rękach ale już to już kolejna przygoda. Po
rozłożeniu namiotów rzecz oczywista przestało padać ale jakiś plus, mogliśmy
spokojnie zjeść kolacje i położyć się spać bo wszyscy byli dosłownie padnięci.
Co było najważniejsze : WiFi za którym wszyscy tęsknili
:D haha i prysznice na miejscu a nie 30 minut od pola namiotowego :(
Acadia National Park - dzień 9
Zaraz po śniadaniu udaliśmy się na wspinaczkę by się dotlenić. Pogoda troszkę nam nie sprzyjała bo było strasznie gorąco ale jak
dotarliśmy na szczyt to odetchnęliśmy z ulgą :) 1. Widok był genialny 2. Było
chłodno ponieważ wiał wiatrem także przyjemnie się siedziało na skałach.
Następnie dla odpoczynku udaliśmy się na plaże. Co było
genialnym pomysłem bo było tam tak przyjemnie i chłodno że aż miło było
posiedzieć :) spędziliśmy na niej 2 godziny i wróciliśmy na nasze pole
namiotowe :).
Na kolacje kolejne ognisko i pakowanie walizek na
następny dzień :).
Main (Acadia National Park) - dzień 8
Długa i męcząca podróż wykończyła nas na maxa.
Gdy dojechaliśmy do miasteczka oddalonego od parku jakieś
20 minut, musieliśmy sie zatrzymać ponieważ zaczynał sie ważny mecz także
mieliśmy dluuugą przerwę :). Miasteczko nazywało sie Bar Harbor. Miasteczko jest
cudowne. Małe i spokojnie a na dodatek położone nad oceanem. Po meczu
ruszyliśmy w końcu na pole namiotowe bo musieliśmy postawić namioty przez nocą.
Na szczęście udało nam sie wszystko ustawić i zrobic jeszcze przed zmierzchem.
Na kolacje mieliśmy ognisko na łonie natury z kielbaskami i tradycyjnymi
amerykańskimi marshmallows.
New Haven, Yale University, Harvard University i Boston - dzień 7
Z Clifton wyjechaliśmy wcześnie rano. Pierwszym
przystankiem po długiej jeździe był Yale University i New Haven. Uniwersytet
bardzo nam się spodobał. Naszym maturzystom bardzo spodobał się wybór kierunków
jaki jest dostępny na Yale University. Następnym przystankiem był Harvard University, czyli
kolejna szkoła która przypadła do gustu naszym kolegom, którzy pisali maturę.
Jest to ogromny teren poświęcony tylko i wyłącznie studentom. Różni się troszkę
od Yale ale jest tak samo śliczny i robi wrażenie. Ostatnim naszym przystankiem na dzień dzisiejszy był
Boston. Gdzie dojechaliśmy po południu. Byliśmy bardzo zmęczeni podróżą i
gorącym powietrzem ale nie dawaliśmy za wygraną i poszliśmy bardzo długim i
słynnym szlakiem turystycznym w Bostonie. Znajdują się przy nim najważniejsze
historyczne miejsca dla Bostonu a także instytucje. Zaraz pod wieczór wyjechaliśmy z Bostonu i udaliśmy
się do hotelu, w którym mieliśmy spędzić dzisiejszą noc. Na kolacje zjedliśmy
przepyszną pizzę, którą w ostatniej chwili zamówił p. Piotr :).
Subskrybuj:
Posty (Atom)


















































