Dzisiaj troszke luzniejszy dzien. Najpierw bylismy na Uniwersytecie w Princeton by obejrzec sobie jak wygladaja tutejsza szkola. Nie ktorzy chcieli sobie po patrzec na kierunki jakie sa na tej uczelni :).
Nastepnym przystankiem byla plaza nad oceanem. Wszyscy moglismy odpoczac po wczorajszym dniu :) Czesc z nas nawet kapala sie w oceanie :) haha :D.
Dzien byl baaardzo bardzo udany i kazdemu sie poodobal. Na ostatek poszlismy na kolacje do chinsko- japonskiej restauracji. Jedzonko bylo przepyszne :)
sobota, 28 czerwca 2014
WTC, Wall Street and Brooklyn Bridge - dzien 3
Dzisiaj byl bardzo meczacy dzien. Bylo tak duzo do zobaczenia a nogi ledwo chcialy nam pomagac. Pierwsza rzecza do ktorej dotarlismy bylo World Trade Center w skrocie WTC. Miejsce po prostu zapiera dech w piersiach. Na miejscu wiezowcow stworzyli baseny z woda, ktore wygladaja niczym jak wodospady. Po zrobieniu sobie zdjec udalismy sie do muzeum, ktore zostalo zrobione na fundametach WTC. Muzeum bylo wprost genialne wszystko co potrzebne sie w nim znajdowalo. Kazdy framgment ktory udalo sie ocalic, kazde ubranie i inne rzeczy zwiazane z ta katastrofa.
Kolejnym przystankiem bylo Wall Street na ktorym nie bylismy zbytnio dlugo bo kazdy porobil sobie zdjecia i poszlismy dalej by nie marnowac czasu. Po Wall Street poszlismy do parku by troszke odpoczac poniewaz juz wtedy nogi odmawialy posluszenstwa. Kazdy zjadl, napil sie i nabral energi do dalszego chodzenia.
Na koniec zostal nam Brooklyn Brigde, ktory swoim dystansem nas zabil. Przeslismy most i juz na koncu umieralismy :(. A to dopiero poczatek poniewaz musielsmy wrocimy z pworotem na WTC poniewaz tam mielismy swoj przystanek :( .
Podsumowujac dzien byl bardzo udany lecz strasznie meczacy. Jedyne co bylo dobre to to ze mielismy przepyszna kolacje czyli grilla z hot dog'ami i hamburger'ami.
Kolejnym przystankiem bylo Wall Street na ktorym nie bylismy zbytnio dlugo bo kazdy porobil sobie zdjecia i poszlismy dalej by nie marnowac czasu. Po Wall Street poszlismy do parku by troszke odpoczac poniewaz juz wtedy nogi odmawialy posluszenstwa. Kazdy zjadl, napil sie i nabral energi do dalszego chodzenia.
Na koniec zostal nam Brooklyn Brigde, ktory swoim dystansem nas zabil. Przeslismy most i juz na koncu umieralismy :(. A to dopiero poczatek poniewaz musielsmy wrocimy z pworotem na WTC poniewaz tam mielismy swoj przystanek :( .
Podsumowujac dzien byl bardzo udany lecz strasznie meczacy. Jedyne co bylo dobre to to ze mielismy przepyszna kolacje czyli grilla z hot dog'ami i hamburger'ami.
środa, 25 czerwca 2014
Statue of Liberty & Ellis Island- dzien 2
DZIEN 2 :
Dzisiaj zaczal sie oficjalnie nasz pierwszy dzien w USA po przespanej nocy. Zaraz po sniadaniu pojechalismy zobaczyc Statue Wolnosci i Ellis Island. Najpierw po poplynelismy na Ellis a nastepnie na statue. Na Ellis Island spedzilismy wiekszosc czas. Zracji ogladania wystawy w muzeum i pokazu filmu dotyczacego imigrantow. Nastepnie statkiem po plynelismy dalej. Na miejscu dostalismy 2 godziny czasu wolnego zeby na spokojnie porobic sobie nawzajem zdjecia, zjesc cos i polezec na trawie <3. Akurat przyplynelismy o takiej porze ze jeszcze bylo sporo turystow co sprawilo nam wiele trudnosci w robieniu zdjec ale udalo nam sie :)
Czas na zdjecia z dzisiaj:
To tyle na dzisiaj a jutro kolejny dzien:)
USA- dzien 1
DZIEN 1:
Nasza wielka podroz rozpoczelismy o godzinie 4.00 na lotnisku w Balicach w Krakowie :) Po oddaniu walizek kazdy pozegnal sie z rodzicami i rozpoczela sie nasza 3 tygodniowa wyprawa do USA <3 Z Polski samolot wylecial o 6.35. Do Frankfurtu dolecielismy o godzinie 8.30, gdzie okazalo sie ze mamy 4 godziny opoznienia :(. Gdy juz w koncu doczekalismy sie godziny odlotu, wsiadajac do samolotu okazalo sie ze jakas malutka lampka sie nie swieci i musza to naprawic co zajelo im okolo 1 godziny. Od razu wiele przygod na wstepie haha :D. Podroz samolotem do Nowego Jorku minela nie najgorzej, kazdy byl zmeczony ale dalo sie przezyc.Po wyladowaniu czekalo nas juz wszystko co najlepsze <3. Na lotnisko przyjachala po nas czesc rodziny pana Piotra Dewery:) zapakowalismy sie do samochodow i ruszlismy na kolacje przygotowana przez mame p. Piotra. Po kolacji wszyscy poszlismy do swoich domkow. Roznica czasu nas strrasznie zmeczyla.
Nasza wielka podroz rozpoczelismy o godzinie 4.00 na lotnisku w Balicach w Krakowie :) Po oddaniu walizek kazdy pozegnal sie z rodzicami i rozpoczela sie nasza 3 tygodniowa wyprawa do USA <3 Z Polski samolot wylecial o 6.35. Do Frankfurtu dolecielismy o godzinie 8.30, gdzie okazalo sie ze mamy 4 godziny opoznienia :(. Gdy juz w koncu doczekalismy sie godziny odlotu, wsiadajac do samolotu okazalo sie ze jakas malutka lampka sie nie swieci i musza to naprawic co zajelo im okolo 1 godziny. Od razu wiele przygod na wstepie haha :D. Podroz samolotem do Nowego Jorku minela nie najgorzej, kazdy byl zmeczony ale dalo sie przezyc.Po wyladowaniu czekalo nas juz wszystko co najlepsze <3. Na lotnisko przyjachala po nas czesc rodziny pana Piotra Dewery:) zapakowalismy sie do samochodow i ruszlismy na kolacje przygotowana przez mame p. Piotra. Po kolacji wszyscy poszlismy do swoich domkow. Roznica czasu nas strrasznie zmeczyla.
Subskrybuj:
Posty (Atom)




