Kolejnym przystankiem bylo Wall Street na ktorym nie bylismy zbytnio dlugo bo kazdy porobil sobie zdjecia i poszlismy dalej by nie marnowac czasu. Po Wall Street poszlismy do parku by troszke odpoczac poniewaz juz wtedy nogi odmawialy posluszenstwa. Kazdy zjadl, napil sie i nabral energi do dalszego chodzenia.
Na koniec zostal nam Brooklyn Brigde, ktory swoim dystansem nas zabil. Przeslismy most i juz na koncu umieralismy :(. A to dopiero poczatek poniewaz musielsmy wrocimy z pworotem na WTC poniewaz tam mielismy swoj przystanek :( .
Podsumowujac dzien byl bardzo udany lecz strasznie meczacy. Jedyne co bylo dobre to to ze mielismy przepyszna kolacje czyli grilla z hot dog'ami i hamburger'ami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz